Na głupotę nie ma rury

Co możemy znaleźć w rurach kanalizacyjnych, studzienkach i przepompowniach? Praktycznie wszystko...
Do muszli klozetowej wrzucane są artykuły higieniczne, nakrętki z butelek, resztki żywności, tekstylia, pampersy, gazety. Co znajdowano w studzienkach i przepompowniach? Były tam już dresy, koronkowe koszule nocne, zdechłe kury, worki zgniłych jabłek, główki kapusty, kamienie, gruz budowlany, drewno. Zgodnie z funkcją kanalizacji na oczyszczalnię powinny trafiać nieczystości sanitarne i papier toaletowy. Nieodpowiedzialne działania niektórych osób wrzucających różne odpady do sieci kanalizacyjnej powodują znaczne straty w uszkodzonych urządzeniach, zablokowanie przepływu ścieków, konieczność wynajęcia firm typu UNIMARK do udrożnienia rur. 

Za środki, które wydatkowane są niepotrzebnie, można byłoby zrealizować wiele zadań zaspakajających zbiorowe potrzeby mieszkańców. W latach 2010-2015 oczyszczanie kanalizacji przez wyspecjalizowaną  firmę kosztowało ok. 34 tys. złotych. Mniej zaklinowane odcinki sieci były udrożniane we własnym zakresie, bez wyceny. W wyniku wrzucania do studzienek i rur różnych rzeczy doszło w tym okresie do licznych uszkodzeń pomp na przepompowniach, co kosztowało Stryszowskie Przedsiębiorstwo Wodociągowo-Kanalizacyjne spółka z o.o. w Stryszowie ponad 73 tysiące zł.
Pomyśl – zastanów się – jeżeli masz coś do wyrzucenia. Rura kanalizacyjna to nie jest kosmiczna „czarna dziura”, w której wszystko znika. Każda czyjaś lekkomyślność kosztuje nas wszystkich.

Jan Wacławski