"Teatr Młodych" w stryszowskim dworze - spektakl pt. "R.I.P."


„Teatr Młodych” podbił dwór i poruszył publiczność

Dwór w Stryszowie  przez cztery listopadowe popołudnia  był miejscem niecodziennego eksperymentu artystycznego. Dzięki gościnności  kustosz  Justyny Żarnowskiej, dworskie pomieszczenia „aż po sufit” wypełniła niezwykła aura teatralna. Stryszowski zabytek stał się bowiem wielowymiarową sceną dla spektaklu pt. „R.I.P. - wystawionego przez „Teatr Młodych im. Rudolfa Warzechy”. 

Trzeba przyznać, że pomysłodawca i reżyser spektaklu  Mirosław Płonka  wkroczył wraz ze swym  kilkudziesięcioosobowym zespołem na bardzo ryzykowny grunt literacki i społeczny. Tytuł spektaklu „R.I.P.” jest skrótem łacińskiej sentencji  "requiescat in pace", czyli "spoczywaj w spokoju",  sztuka zawiera fragmenty „Akropolis” Stanisława Wyspiańskiego oraz drugiej części „Dziadów” Adama Mickiewicza, stąd tytułowy skrót może być również rozwinięciem  trzech słów:  akR.o + dzI.ady + P.olis. Dodatkowo fragmenty tych dwóch klasycznych dzieł polskiej literatury przeplata motyw zaczerpnięty z ludowej bajki o Titeliturym, a także sceny ukazujące zapomniane, choć dramatyczne, wydarzenia z historii Stryszowa. A wszystko to zagrane przez amatorski zespół składający się w przeważającej mierze z utalentowanej młodzieży oraz seniorów, zawsze młodych duchem. Można by sądzić że poprzeczka jest za wysoko – jednak dzięki wyjątkowej energii jaką emanują spektakle stryszowskiego Teatru Młodych, sztuka wywiera piorunujące wrażenie na widzach, którzy obserwując poszczególne sceny podążają za aktorami do kolejnych pomieszczeń zabytkowego dworu. Na podkreślenie zasługuje dynamiczna i bardzo przekonująca gra całego zespołu, są wśród nich nieoszlifowane diamenty, z których wielu mogłoby zmierzyć się z profesjonalną sceną. Jedynym mankamentem  tego wyjątkowo wartościowego wydarzenia była ograniczona liczba miejsc na widowni. Aby obejrzeć sztukę należało zgłosić się po wejściówki, które rozeszły się błyskawicznie. Jak wyjaśnia lider „Teatru Młodych” Mirek Płonka  - Samo osadzenie przedstawienia w Dworze ma prowadzić do tego,  aby aktorzy i widzowie poczuli się tam, jak „u siebie”, a to może zrodzić większe zainteresowanie tym zabytkiem, jako ich własnym, z którym mocniej będą identyfikować swoją rodzimą tożsamość.