Teatr Młodych zaprasza na spektakl 'R.I.P.' w stryszowskim dworze.

ROZPOCZYNAMY ROZPROWADZANIE DARMOWYCH WEJŚCIÓWEK NA WYDARZENIE "R.I.P."

Można je nabyć NIE WYCHODZĄC Z DOMU!
Wystarczy tylko napisać na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
wiadomość z informacją na temat:
a/ ILOŚCI POTRZEBNYCH WEJŚCIÓWEK
b/TERMINU SPEKTAKLU, w którym chcą Państwo brać udział.

CZAS, START! :) Przypominamy, że max. 25 osób wchodzi na jeden spektakl.

TERMINY:
13.11.2016 R., godz. 18.00
19.11.2016 r., godz. 18.00
26.11.2016 r., godz. 16.00
27.11.2016 r., godz. 17.00

WSTĘP - zupełnie darmowy, ale trzeba mieć WEJŚCIÓWKĘ!

*w przypadku gdy będą jeszcze miejsca w odpowiedzi zwrotnej otrzymają Państwo wejściówkę na konkretny dzień, a gdy ich nie będzie zaproponujemy inny termin.
** prosimy brac pod uwagę, że nieprzemyślane zablokowanie miejsca uniemożliwi komuś innemu udział w wydarzeniu. PROSIMY O PRZEMYŚLANE WYBORY!

 

Na samym początku XX wieku Stanisław Wyspiański snuł plany o Wawelu, jako o polskim Akropolis. W studium z lat 1904-1907 ukrył pod tą nazwą „nowe” Wzgórze Wawelskie; nowe bo przebudowane według jego i Władysława Ekielskiego projektu - duchowe centrum Polaków i polskości. W 1904 roku powstaje również jego dramat – Akropolis, opowiadający o ostatnich chwilach starego Wawelu-Katedry przed przyjściem Salwatora. Patrząc na inscenizacje tego dramatu w praktyce teatru polskiego zadaję sobie pytanie o podstawność lub raczej szansę wskazania Akropolis we wsi Stryszów. Inscenizacja z 1962 roku w reżyserii Jerzego Grotowskiego i Józefa Szajny daje zielone światło do takich poszukiwań. Reżyserzy opolskiego Teatru 13. Rzędów wskazali obóz Auschwitz-Birkenau jako nowe, powojenne, Akropolis, czyniąc swój spektakl summą powojennej cywilizacji. Katedra wawelska, w narracji Wyspiańskiego, łączy funkcje: narodowej katakumby, najważniejszego obiektu kultu oraz miejsca powiązanego z władzą. Dla społeczności wiejskiej rozbija się takie Akropolis na 3 miejsca: cmentarz parafialny, kościół p.w. św. Jana Kantego oraz stryszowski dwór. Konstrukt, który powstaje w spektaklu R. I. P., jest nowym Akropolis, który przez figury z cmentarza, historię Parafii oraz przestrzeń dworu funkcjonuje jako nowa – performatywna – rzeczywistość. Akropolis zatem to nie miejsce, to sytuacja zdarzająca się hic et nunc w klimacie współuczestnictwa widzów i aktorów (sam Wyspiański akcję osadza tylko w Katedrze, a mówi o całym wzgórzu wawelskim).
Drugim źródłem tej performowanej rzeczywistości spektaklu Teatru Młodych im. Rudolfa Warzechy jest II część Dziadów Adama Mickiewicza. Fragmenty obu utworów zostają powiązane narracją ludowej bajki o Titeliturym braci Grimm, by nie tylko dosadniej podkreślić, że osadzenie naszego Akropolis jest nade wszystko ludowe, ale by móc postawić sobie pytania o współczesną pamięć zbiorową, kulturę pamięci oraz funkcjonowanie symulakrum na wsi. Zderzanie romantycznych Dziadów oraz (wręcz) anty-romantycznego Akropolis otwiera na pytanie o rodowód tożsamości stryszowian - jakby to stwierdzić za Marią Janion: czy jest osadzona na romantycznym podniosłym rozpamiętywaniu, czy raczej wyprzedziła myśli badaczy i przeszła do nowego poziomu pamiętania, bardziej współczesnego, znajdującego się już poza paradygmatem romantycznym.
To, co najbardziej mnie zaskakuje w poszukiwaniu stryszowskiego Akropolis, to FAKT, że aktualność zastosowanych w spektaklu fragmentów zarówno Dziadów, jak i Akropolis do tworzenia własnego konstruktu jest niebywale adekwatna i wręcz stworzona do wybranych etiud i przywoływanych postaci.
Aktorzy to dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy, którzy przygotowali spektakl R.I.P. w ciągu dokładnie siedmiu prób - chodzi o to, aby UCZUCIA/ ODCZUCIA były jak najświeższe. Tą metodę pracy z aktorem nazwałem LABORATORIUM ODCZUĆ/ UCZUĆ. To tylko pozornie „nic nowego”. Co prawda taką metodę stosował już w pierwszych trzech dekadach XX wieku Stanisławski. Owszem, jego metoda jest dla nas kluczową. Przeżywanie, bo tak ów artysta nazwał swoją pracę z aktorem miała polegać na tym, że odtwórca roli, w celu jak najbardziej realistycznego pokazania uczuć swojego bohatera przypominał sobie wydarzenia z prywatnego życia i przenosił je na scenę jako uczucia postaci. My staramy się wychodzić dalej - w nieuchwytne nam uczucia i spróbować je „przeżyć”; nieuchwytnym jest „być” ks. Stanisławem Żeliwskim, ks. Józefem Dembińskim, kolaborantem
Teatr Młodych im. Rudolfa Warzechy

Franciszkiem R., bogatym chłopem Radwanem czy Anną z Łubieńskich Bieniewską. W naszym działaniu teatralnym nie wyrzekamy się iluzji i w tym względzie może nasza metoda wydawać się „przestarzała”, ale pragnę nadmienić, że współczesne teatry próbują się mierzyć z tym, aby zaangażować widza, jako współwykonawcę. Po obserwacji: akcji aktorów i (re)akcji widzów w czasie już zrealizowanych tą metodą dwóch spektakli wydaje mi się, że udało się to nam osiągnąć ową metodą. Może to zilustrować przykład matki dwóch synów, która po spektaklu pt. Twój szczęśliwy numerek (opowiadanym przez dzieci o dzieciach z KL Auschwitz) w Krakowie podeszła do mnie, do reżyserki i powiedziała: Postawiłam się w roli tej matki z Auschwitz. Niemalże sama ją zagrałam. I nawet nie wie Pan, co przeżyłam, gdy pomyślałam, że mogę ich [swoich synków] stracić. Ściskając moją rękę i nie widząc na niej obrączki powiedziała jeszcze: Pan może tego jeszcze nie czuje, co ja teraz. Dziękuję. Przedstawienie powstaje zawsze w max. 7 dni/prób, aby każdy aktor miał 2 próby indywidualne i 4 generalne, tak by te UCZUCIA/ODCZUCIA aktorów, związane z daną nietypową sytuacją, zostały nadal takie świeże, można rzec pierwotne. Spektakl R.I.P. nie służy też wyciąganiu na jaw „brudów”, dlatego niektóre postaci ukryte są pod pseudonimem lub przemilczane są ich dane personalne. Przede wszystkim chodzi o symboliczne rozważenie i stwierdzenie: requiescat in pace!
Termin premiery – zaraz po 11. listopada jest również nośny, bo poza prostym nawiązaniem do święta niepodległości, na patriotyczne zabarwienie przedstawienia wskazuje odwołanie się do premiery pierwszej inscenizacji Akropolis w listopadzie 1916 r., zorganizowanej z okazji 86. Rocznicy wybuchu powstania listopadowego, o którym często się również zapomina.
Spektakl ma na calu jeszcze jedną funkcję: wyczulenie aktorów na (otaczające ich rzeczywistość) relikty przeszłości. Chodzi przede wszystkim o to, aby uwrażliwić ich na obecność tych elementów i ulotność pamięci o nich; zapomnienie w konsekwencji prowadzi do zniszczenia. To podstawowe działanie konserwatorskie, polegające na uświadamianiu lokalnej ludności o obecności i znaczeniu obiektów, wykazujących wartości historyczne lub artystyczne (bo takie nade wszystko występują we wsi Stryszów), staram się propagować poprzez chociażby odwiedzanie przydrożnych kapliczek i opowiadanie aktorom o nich. Na przygotowanie spektaklu R.I.P. składa się: wizyta na cmentarzu parafialnym (z niemalże organoleptycznym zapoznaniem się z najważniejszymi obiektami, które znajdą odzwierciedlenie w grze aktorów), wizyta na cmentarzu zmarłych na cholerę oraz wycieczka do zapomnianej kapliczki z 1901 roku. To, co może być efektem tych zabiegów, to zauważenie przez samych członków Teatru opłakanego stanu niektórych z tych obiektów, np. niewykoszona trawa na cmentarzu zmarłych na cholerę czy waląca się figura Chrystusa Nazareńskiego z 1840 r. na cmentarzu parafialnym. Efektem ma być wzbudzenie wśród nich troski o lokalne dziedzictwo i uwrażliwienie ich na te kwestie przed wejściem w dorosłe życie. Samo osadzenie przedstawienia w Dworze ma prowadzić do tego, że poczują się tam, jak „u siebie”, a to może zrodzić większe zainteresowanie tym zabytkiem, jako ich własnym, z którym będą identyfikować swoją tożsamość lokalną.